Pierwsze wzmianki na temat tego obiektu odnajdujemy już w XIII w. Wówczas był on własnością Comesa Dobeschiusa de Domanz, rycerza związanego z dworem Piastów Legnickich. Można zatem powiedzieć, że lata świetności zamku rycerskiego już niestety minęły. Niegdyś potężna budowla średniowieczna, w wyniku licznych przebudów utraciła swoją pierwotną formę i dziś przypomina raczej pałac z wieku XIX niż budowlę warowną. Kolejnymi właścicielami zamku były między innymi rody von Mühlheim, von Montewerques, von Oppersdorf, von Thoos, von Tschirsky oraz von Brandenburg. W następnych wiekach obiekt był wielokrotnie przebudowywany - w XVII, XVIII i XIX w., a ostatnia modernizacja budowli szacowana jest na lata 1821 r. - w stylu klasycystycznym.
W latach trzydziestych zamek, a obecnie pałac, stał się własnością komunalną Wrocławia. Pomimo ciężkich warunków panujących w czasie wojny budowla ocalała. W połowie lat siedemdziesiątych służyła jako ośrodek kolonijny i wypoczynkowy. Należy również wspomnieć, że po II wojnie światowej przeszedł w zarząd państwowy PRL. Zaraz przy zamku znajduje się jego zabudowa gospodarcza oraz oficyny. Obecnie służą one jako domy mieszkalne oraz magazyny na zboże. Ciekawym obiektem wśród całego kompleksu jest niewielka łaźnia, najprawdopodobniej z wieku XIX. Znajduje się w niej niewielka wanna wyłożona kafelkami, wbudowana w głąb posadzki. Niestety wejście do tego budynku jest zawalone i nie udało się nam do końca zwiedzić obiektu. Wśród zabudowy gospodarczej znajduje się dawny budynek szkolny, w którym do niedawna istniało przedszkole. Na fasadzie przedszkola, zaraz pod gzymsem znajduje się niewielka płaskorzeźba przedstawiająca rzymskiego woźnicę, takie zdobienia często stosowano w stylu klasycznym, który wzorował się na sztuce dawnego Rzymu. W ogrodzie rosną piękne i majestatyczne platany.
Wracając jednak do samego zamku, zbudowany został na planie litery „L”. Otacza go pokaźny ogród, którego centralna cześć wyznacza fontanna. Wchodząc do zamku znaleźliśmy się na niewielkim dziedzińcu. Zwiedzając po kolei piętra zabytku można odnaleźć freski wychodzące spod warstwy tynku. Gdzieniegdzie na ścianach pozostały fragmenty zdobień sztukatorskich. W większości sal znajdują się XIX-wieczne piece i kominki. W jednej z łazienek odnaleźliśmy wannę na lwich łapach pokrytych delikatną warstwą złota. Cała łazienka pokryta była kafelkami ze złotym zdobieniem. Na niewielką wierzę prowadzą drewniane, kręte schody. Niewątpliwie najpiękniejszą częścią zamku jest wielka sala balowa. Jej ściany są zdobione potężnymi lustrami, które w epoce klasycyzmu celowo powiększały salę. Niestety cały zamek nie jest utrzymany w rewelacyjnym stanie. Lustra są odrapane, żyrandol, który niegdyś nadawał sali balowej elegancki charakter, teraz pokryty jest jedynie kurzem. W chwili obecnej zamek stanowi własność prywatną, jednak jeszcze nie tak dawno był własnością Zespołu Artystów Scen Polskich. Wydawane w tamtych latach biuletyny ukazujące domanicki zamek, informowały, jak zostanie zmodernizowany ten piękny obiekt. Sale miały zostać odremontowane i służyć jako pomieszczenia na różnego typu zjazdy, bale, konferencje oraz sympozja. Miał tam powstać luksusowy ośrodek na sto osób, niestety skończyło się jedynie na ambitnych obietnicach.
Ciekawostką jest również fakt, że sale pałacowe służyły kiedyś jako plan do kilku filmów, między innymi kręcono tam: „Szkatułkę z Hongkongu”, „Powroty”, „Żelazną podkowę” oraz „Wielki bieg”. Zamek gościł wtedy wiele gwiazd polskiego kina – Jerzego Binczyckiego, Igę Cembrzyńską czy Leona Niemczyka. Mimo, że zamek stoi na wzgórzu nad rzeką Bystrzycą i góruje nad okoliczną zabudową, niestety nie jest dostępny dla zwiedzających. W ciszy i spokoju niszczeją jego piękne wnętrza i powoli przemija historia.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.