Czwartek, 11 czerwca
12°C Jelenia Góra

L. U. C. rapował w Klubie Bolko

Audio

Czytaj na głos

Autor: MaS 1 min czytania

– Na imię mam Łukasz i przyjechałem z Wrocławia, by zaśpiewać wam wiersz o tym, co przydarzyło mi się ostatnio, a nie było dla mnie łatwe – tak przedstawił się zebranej, głównie młodej publiczności L. U. C. czyli Łukasz Rostkowski.

Po czym zasłonił się deską i zaśpiewał o draniu, który napluł mu na czoło. Deska też brała udział w akcie przemocy. Myślał, że będzie pusta świetlica, ale słyszy – bo nie widzi – że chyba jest pełna. (Dobrze, że tak wiele wyrazów rymuje się ze Świdnicą...) – Dedykuję koncert wam, ludziom kolorowym i poszukującym.

Przede wszystkim, był rap. Jazz pojawił się po chwili, wraz z kontrabasem i trąbką, a wcześniej jeszcze, niż jazz, pojawiła się przed sceną grupa tancerzy. A po następnych kilku minutach publiczność śpiewała razem z L. U. C. -em, który przeplatał rap z charakterystyczną, typowo jazzową wokalizą i naśladowaniem odgłosów zwierząt czy owadów. Zabrał głos w sprawie nielegalnie ściąganych plików muzycznych i zażądał braw dla fana, który zaprezentował mu kolekcję jego oryginalnych płyt. W tekstach prezentował dość spójną wizję świata, w której jednym ze słów kluczowych był „remont”. Udało mu się wykreować ciężką, hipnotyczną atmosferę muzyki. Dzielił się swoim życiowym doświadczeniem: „Nie mszczę się - każde sk... ństwo” zweryfikuje życie!” Umiejętności wokalnych mu nie brakuje, a znalazło się w tym wszystkim i miejsce na przekaz społeczny, tęsknoty i marzenia.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka