Sichów istniał z pewnością już w XIII w., najstarsze przytaczane nazwy tej wsi to Sychovici (1217 r.), Sychowa (1223 r.) i Sychowe (1249 r.). Miejscowość była własnością zakonu cystersów. Książę Henryk I Brodaty podarował ją klasztorowi cysterskiemu w Lubiążu (wycieczka do Lubiąża: Największe opactwo na świecie, odwiedzane przez Hitlera i Jacksona). Ale wkrótce klasztor sprzedał wieś.
W Sichowie możemy podziwiać kościół parafialny Niepokalanego Poczęcia NMP z XV w., kilkakrotnie przebudowywany. Kościoła ewangelickiego już nie ma, zostały po nim jedynie fundamenty. Przy katolickiej świątyni stoi krzyż pokutny, według świdniczanina Andrzeja Scheera, najwyższy na Dolnym Śląsku. Pochodzi on z XIV-XVI w., został postawiony przez zabójcę na miejscu zbrodni.
Ciekawy jest zespół dworski z XVII w., również przebudowywany. Należy on do prywatnego właściciela i nie można go zwiedzać. W naszej galerii zdjęcia również z wnętrza zrujnowanego pałacu.
Piękny jest zabytkowy park w pobliżu pałacu, w którym rośnie tulipanowiec Liriodendron tulipifera - najgrubszy osobnik tego gatunku w Polsce. Ma on ponad 4,5 m obwodu. Ozdobą sichowskiego parku jest aleja lipowo-kasztanowa, składająca się z 83 lip i 68 kasztanowców. Mieszkańcy wsi co roku w czerwcu organizują Święto Tulipanowca. Wtedy to tutejszy niezwykły okaz kwitnie. Jego kwiaty są duże, przypominają kształtem ogrodowe tulipany.
Ale wróćmy do pałacu. To niezwykłe miejsce. J. Robert Kudelski w 2005 r. w magazynie "Inne oblicza historii" pisał: „W lipcu 1944 roku Armia Czerwona przełamała niemiecką obronę na wschodzie i rozpoczęła ofensywę, która poważnie zagrażała Generalnemu Gubernatorstwu. Postępy militarne Rosjan były tak duże, że Hans Frank polecił rozpoczęcie akcji zabezpieczającej majątek zgromadzony przez jego urząd i przygotowanie planów ewakuacyjnych. (...) doradca Hansa Franka ds. zbiorów sztuki, dr Ernst Wilhelm Palezieux, otrzymał zadanie wyszukania na Dolnym Śląsku 'jakiegoś obiektu jako Dienststelle dla rządu'. W tym celu wynajął zamek w Siechau (Sichów koło Jawora - majątek rodziny von Richthofen). (…) Pałac w Sichowie miał stanowić nie tylko biuro Generalnego Gubernatora, ale również gromadzić najcenniejsze przedmioty 'zabezpieczone' na terenie byłego państwa polskiego. Do rezydencji Richthofenów przewieziono ulubione obrazy Franka (specjalna lista zawierała 14 cennych dzieł sztuki), m.in. 2 Rembrandty, da Vinci, Rafaela, Rubensa, dwa Dürery, Cranacha i inne. Transport zawierał również depozyt 24 najcenniejszych rękopisów zrabowanych z polskich kolekcji oraz zbiór kolejnych 46 obrazów (w tym dzieła Breughla, Metsu, Kulmbacha, Dürera). Ernst Palezieux ulokował te zabytki w pałacu pod nadzorem konserwatora dr. Eduarda Kneisela i wrócił na Wawel”.
Janusz Skowroński w „Odkrywcy” opisywał epizod Hansa Franka na naszych terenach. „Dom mój został opuszczony w kompletnym chaosie - zeznawał na piśmie właściciel pałacu w Sichowie, Manfred von Richthofen, którego słowa przytacza Skowroński. - W większości pomieszczeń walały się otworzone opakowania z żywnością, artykuły gospodarstwa domowego, otwarte butelki wódki i przedmioty osobistego użytku, które niestety, nie mogły być z powrotem spakowane i ponownie użyte. W kilku korytarzach pozostawiono parę butelek wódki. (…) Natychmiast po wyjeździe gubernatora Franka, mój dom został splądrowany przez licznych uchodźców i żołnierzy". Kosztowności z Sichowa wywożono ciężarówkami. Jedna z nich trafiła do Morawy pod Strzegomiem. Dalszy ich los jest dotąd nieznany.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.