Przed nami Święta – i to niezwykłe święta, bo w tym roku wpisuje się w nie piąta rocznica śmierci papieża Jana Pawła II. O świętach i o rocznicy rozmawiamy z ks. Romanem Tomaszczukiem, dyrektorem świdnickiej edycji "Gościa niedzielnego".
- Jak w tym roku będzie obchodzona w Świdnicy szczególna, bo piąta rocznica śmierci naszego Papieża?
RT: - W tym roku mszy rocznicowej jako takiej w Świdnicy nie będzie. Rocznica wypada w Wielki Piątek, więc oficjalnie jej obchody w Polsce przeniesione są na 10 kwietnia, czyli na sobotę przed Niedzielą Miłosierdzia Bożego, w tę właśnie sobotę zmarł Jan Paweł II. Diecezja świdnicka będzie wtedy dziękować za pielgrzymkę obrazu Jezusa Miłosiernego, która trwała trzy lata, i zarazem za pontyfikat Papieża w sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. O 11.00 będzie w sanktuarium uroczysta msza, w której weźmie udział biskup Ignacy Dec i przedstawiciele duchowieństwa diecezji, a potem będzie mieć miejsce konferencja zorganizowana przez ks. Emiliana Sigla, pallotyna wywodzącego się ze Świdnicy, a pracującego w Warszawie, który był dyrektorem diecezjalnej peregrynacji obrazu Jezusa Miłosiernego. Kto chce, może dołączyć do pielgrzymki do Łagiewnik, proboszczowie świdnickich parafii organizują transport dla chętnych. Jeśli ktoś nie może jechać, a bardzo chciałby wziąć udział w rocznicowej mszy, to taka będzie odprawiona tradycyjnie w Wałbrzychu, na stadionie na Białym Kamieniu, 8 kwietnia o godz. 17.00.
- Czy śmierć Papieża nas zmieniła?
RT: - Im dalej od jego śmierci, tym bardziej opadają emocje i coraz większą uwagę możemy skupić na tym, co zostawił nam ze swojego życia, swojego nauczania, swojego człowieczeństwa i świętości. Kiedy opadają emocje, trzeba się wziąć za pracę i dlatego w naturalny sposób następuje selekcja na tych, którzy naprawdę są zafascynowani Papieżem i jest dla nich autorytetem i przewodnikiem, oraz na tych, którzy potrzebowali tylko nowych doznań emocjonalnych, a wywołała je w tym wypadku jego śmierć. Myślę, że istnieje takie niebezpieczeństwo, że z upływem czasu i ogłoszeniem beatyfikacji okaże się, że dopięliśmy swego, „mamy” go, możemy go oprawić w ramki i spocząć na laurach.
- Jak w tym kontekście usytuować plany stowarzyszenia, które podjęło się w Świdnicy budowy pomnika?
RT: Rozmawiałem z prezesem tego stowarzyszenia i wydaje mi się, że ich pomysł na pomnik jest bardzo dobry. Będzie to końcowy efekt działań na różnych polach: kulturalnym, edukacyjnym, medialnym, zwieńczenie ich na polu materialnym, żeby pomnik nie był celem samym w sobie. On powinien być, ale powinien być znakiem tego, co zaistniało w nas dzięki myśli Papieża. Nie: „najpierw budujemy pomnik, a potem się zastanawiamy, co wobec tego” – tylko odwrotnie. Najpierw wielkie poruszenie pamięci, serca i sumień.
- Wracając do Świąt: od kilku lat jest w diecezji świdnickiej zbierana żywność dla ubogich podczas święcenia pokarmów w wielką sobotę. Wydaje się, że to dobry pomysł?
RT: Żywność jest zbierana w wielu świdnickich kościołach i poza Świdnicą również. Od początku bardzo mi się ten pomysł podobał. W pewnym momencie ksiądz Bagiński zastanawiał się, czy tej akcji nie odwołać, bo wprowadza trochę zamieszania organizacyjnego. Byłem wtedy jeszcze wikarym parafii katedralnej i bardzo się zmartwiłem, bo wnosi ona ważny wychowawczy aspekt. Wygląda bardzo sensownie, bo tylko raz w roku przynosi się jedzenie do kościoła, i to takie, które idzie na nasz osobisty stół, więc podzielenie się z tymi, którym tego jedzenia brakuje, zyskuje bardzo czytelny wymiar, jak puste nakrycie przy stole wigilijnym. Zazwyczaj zespoły charytatywne mają listę potrzebujących w parafii i przygotowują dla nich paczki z tego jedzenia, albo te dary są rozdawane bezpośrednio po zbiórce samym zainteresowanym. Tak jest na przykład w Katedrze, równolegle z poświęceniem pokarmów. Trzeba jednak pamiętać, że jak się skończą święta, to biedni dalej będą biedni. Pomagać trzeba nie tylko od wielkiego dzwonu, z okazji Wielkanocy czy Bożego Narodzenia.
- Jakie jest przesłanie nadchodzących Świąt?
RT: W naszych czasach w kulturze europejskiej Wielkanoc to jeszcze jedna okazja zamanifestowania, że Bóg naprawdę wszedł w historię naszego świata. I chociaż od samego początku byli tacy, którzy rozpowszechniali pogłoski, że wcale nie zmartwychwstał, tylko Go wykradziono, to jednak od 2000 lat prawda o tym, że On żyje, jest sensem życia wielu milionów ludzi.
Używamy niezbędnych cookies do działania serwisu oraz opcjonalnych cookies preferencji, analityki, treści zewnętrznych i pomiaru reklam. Można zaakceptować wszystko, odrzucić opcjonalne albo dostosować ustawienia.
Polityka prywatności i cookies
Ustawienia cookies
Zarządzaj zgodami
Niezbędne cookies są wymagane do działania serwisu. Opcjonalnie można włączyć preferencje, analitykę Google, osadzone treści zewnętrzne oraz pomiar reklam.
Niezbędne
Logowanie, bezpieczeństwo, sesja, język strony oraz zapis decyzji o cookies.
Zawsze aktywne
Preferencje
Zapamiętanie ustawień interfejsu, np. wybranego widoku listy ogłoszeń.
Analityka
Pomiar ruchu w Google Analytics po uzyskaniu zgody.
Treści zewnętrzne
Osadzone mapy Google, filmy YouTube i materiały Facebook ładowane dopiero po zgodzie albo po ręcznym uruchomieniu.
Reklamy i pomiar
Google AdSense, rotacja reklam, ograniczanie ponownego wyświetlenia oraz pomiar skuteczności reklam.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.