Sobota, 13 czerwca
18°C Jelenia Góra

Pikieta w Żarowie: „Sobotnio–niedzielna praca w gówno się obraca”

Audio

Czytaj na głos

Autor: Karolina Osińska 2 min czytania

Taki napis widniał na jednym z transparentów pikietujących na żarowskiej strefie ekonomicznej. Protestowali pracownicy Daicel Safety Systems Europe i AKS Precision Ball Polska w Żarowie, a wraz z nimi też ludzie z innych zakładów. – Tu w każdej fabryce źle się dzieje – mówili nam. Związkowcy z AKS zebrali 111 podpisów

Transparentów było więcej, m.in.: „Żądamy umów na czas nieokreślony”, „Precz z dyskryminacją” oraz „Żądamy przywrócenia do pracy naszych kolegów”. Protest dziś zorganizował dolnośląski zarząd NSZZ Solidarność. Radosław Machliński, zastępca przewodniczącego zarządu, przez mikrofon nawoływał, że niedziela jest wolna od pracy, a jeżeli ktoś tego nie rozumie, to niech zajrzy do kalendarza – bo w nim niedziela jest zaznaczona na czerwono. W AKS poszło właśnie o niedziele. Ale też nie do końca o to, że pracownicy nie chcą w niedziele pracować, tylko że chcą za to dostawać wynagrodzenie jak za niedzielne nadgodziny.

- W lutym nasz pracodawca wprowadził pięciodniowy tydzień pracy od poniedziałku do niedzieli i już nie płaci dodatkowo za pracę w niedzielę, jak kiedyś - mówi Marzena Choińska. Czyli teraz pracownicy mają wolne dwa dni w tygodniu, czasem na początku, czasem w środku, a czasem znów pod koniec tygodnia. A za niedziele zamiast nadgodzin, które dochodziły nawet do dwustu złotych za jedną niedzielę, otrzymują pięćdziesiąt złotych dodatku. - Niektórym przez to odpadła połowa pensji - mówi przewodnicząca Choińska. Od listopada załoga AKS jest w sporze zbiorowym z pracodawcą (który już od września przymierzał się do zmiany systemu płacenia za pracę w niedziele).

Pikieta rozpoczęła się przed drugą zmianą. Pracownicy przyszli wcześniej i demonstrowali. Następnie ruszyli do pracy, a na trawnik przed bramą po godz. 14.15 wyszli ci, którzy skończyli pierwszą zmianę. Obecni podpisywali się pod petycją, której treść poniżej:

Petycja do Pracodawcy
Zarząd Związku Zawodowego wraz z pracownikami AKS zwraca się z prośbą o przywrócenie czasu pracy od poniedziałku do piątku.

Gdy przedstawiciele związkowców zanieśli prezesowi petycję, ten wyprosił ich z gabinetu. Ale tłumaczka ostatecznie wzięła od pikietujących pismo. W tym czasie sama demonstracja przeniosła się pod fabrykę DSSE. Tu pikietującym przyglądało się z oddali dwóch Japończyków, nikt z zarządu – podobnie jak przed AKS – nie wyszedł rozmawiać z demonstrującymi.

Pracownicy DSSE domagają się podwyżek. - Nie było ich już od dwóch lat, od stycznia zeszłego roku jesteśmy w sporze zbiorowym z pracodawcą - powiedziała nam Laura Przeor, przewodnicząca komisji zakładowej NSZZ Solidarność w Daicel, która straciła pracę pod koniec lutego. W tym czasie pracę straciło też dwunastu innych związkowców z DSSE. Jednym – jak Laurze Przeor – nie przedłużono umów, innych zwolniono.

Wśród kilkudziesięciu osób w kamizelkach, z gwizdkami, z transparentami, związkowymi flagami znaleźli się też pracownicy innych firm z żarowskiej podstrefy Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, m.in. z T&P i ze świdnickiego Colgate.

- My też jesteśmy w sporze zbiorowym z pracodawcą, od października - powiedziały nam pracownice T&P, Urszula Fajdek (pełnomocnik Wiesława Rybińskiego, przewodniczącego komisji zakładowej NSZZ Solidarność w T&P) oraz Małgorzata Traczyńska.

Co będzie dalej? Załoga AKS myśli nad strajkiem z odejściem od maszyn. W referendum zakładowym na 123 głosujących 122 osoby opowiedziały się za taką formą protestu, jeśli dobrze płatne niedziele nie wrócą.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka