Czy kogoś jeszcze interesują biwaki, ideały, stanie ze sztandarem na uroczystościach ku czci? Świat oferuje młodzieży wirtualną przestrzeń w internecie, atrakcyjna i prostą w obsłudze, komercyjne konkursy w stacjach TV i zabawę klubową. Po co zakładać mundur? Swidniczka.com pyta komendanta Hufca ZHP w Świdnicy Piotra P
- Czy harcerstwo w Świdnicy nie traci na popularności? Nie przegrywa z innymi rozrywkami popularnymi wśród dzieci i młodzieży?
P.P: Czy jesteśmy na tyle atrakcyjni, by być konkurencją dla komputera, dodatkowych lekcji języka, innych instytucji kultury czy sportu? Jesteśmy jednym z trybów, który w Świdnicy fajnie funkcjonuje. Jesteśmy zawsze dostępni i niezawodni, każdy może przyjść, spróbować i odejść, jak się nie spodoba. Czy ideały są atrakcyjne? Dla wielu dziadków i rodziców stanowimy antidotum na problemy dzisiejszego świata, a dla młodzieży? Dla niedużej części – tak. Dla tej, której „coś w sercu gra”, tematy takie jak: przygoda, obozowanie, wędrówka, pomoc innym, wolontariat. Dla nich jesteśmy i znajdą tu miejsce. Po czym do tego dochodzą inne ideały: nie każdy dobrze czuje się w mundurze, w tej symbolice i obrzędowości praw i przyrzeczeń, harcerskiego dekalogu. Jest dyscyplina, trzeba słuchać poleceń. Młody człowiek przechodzi przez całą gamę sprawdzianów i stopni. Jest AKCEPTOWANY, może mieć wady, czy problemy w rodzinie, na podwórku. Dorasta, przełamuje bariery, potem może łatwiej dawać sobie radę w życiu, w domu, w pracy, być lepszym rodzicem.
- A ilu zostaje?
P.P: Przychodzą raczej ci, co chcą – nie ma już gremialnego zapisywania się całych klas.
- Chętnych nie ubywa?
P.P: Przez ostatnich 20 lat z 1000 osób zeszliśmy do 500, między innymi dlatego, że skończyła się ideologia ludowa, ale teraz, przez 5-10 lat, utrzymujemy ten sam poziom, który waha się od 20 do 30 %. 500 harcerzy i 100 instruktorów. Stała rotacja: przychodzą, odchodzą na studia, bo małżeństwo, bo praca – a potem wracają, bo czegoś im brak. Średnio 15 osób na sto przychodzi po kilku latach.
- Czy harcerstwo się zmienia i dostosowuje do nowych czasów?
P.P: W tym roku obchodzimy stulecie harcerstwa. Jak powstawało, byliśmy pod zaborami. Stało się wtedy ruchem niepodległościowym, a więc przepiękna i ciekawa tradycja. Podczas II wojny to wszystko sprawdziło się w praktyce – Powstanie Warszawskie, Szare Szeregi. Ideały, stopnie, sprawności niewiele zmieniły się od tamtych czasów i wydaje się, że wciąż dorównują oczekiwaniom. Jestem drużynowym, mam 30 osób w drużynie i patrząc na nich, widzę, że to dla nich wielka atrakcja, alternatywa dla konsumpcjonizmu. Biwaki, rajdy, piosenki – to wciąż się sprawdza.
- Harcerze skarżą się na negatywne reakcje środowiska?
P.P: Nie. Pewnie zawsze znajdzie się ktoś, kto przypnie łatkę, ale trzymają fason. Dużo ludzi ich docenia i szanuje.
- Jak wygląda sytuacja bazy świdnickich harcerzy w Niesulicach?
P.P: To nasza matka-żywicielka. Organizujemy tam wypoczynek dla przeszło 1000 osób. Ponieważ dobrze ją reklamujemy w sieci, mamy chętnych z całej Polski, choć głównie z powiatu i regionu. Tam są różne formy wypoczynku, nie tylko typowo harcerskie – konie, żeglarstwo, windsurfing, sport – pod zapotrzebowanie potencjalnych klientów. Nasi harcerze chętnie jeżdżą tam co drugi rok, bo można tam zapalić ognisko, popływać na kajaku, jest klimat obozu, choć latryn się już nie kopie i menażek nie myje. To źródło utrzymania dla całego hufca – nie jesteśmy w budżecie ministra oświaty czy wojska, dzięki temu płacimy za światło czy ogrzewanie komendy i możemy przetrwać. Jak coś zostaje – inwestujemy w bazę. W zeszłym roku kupiliśmy 40 nowych namiotów, żeby nareszcie wymienić te dwudziestoletnie. Dotrzymujemy też nakazów Sanepidu. Nie mamy finansowania z miasta ani z powiatu, ale ciągle stajemy do konkursów – na przykład na zorganizowanie kursu dla ratowników medycznych. Mamy z tego na nagrody dla uczestników. Wygrywamy też różnie festiwale i inne imprezy, takie jak Rajd Flo. Musimy być zaradni, bo zniknęlibyśmy w ciągu roku i zrobiłby się z tego dyżur instruktorski raz w tygodniu. Teraz harcerze rozliczają PIT-y w zamian za przekazanie na rzecz harcerstwa 1 procenta. Przewijają się duże ilości osób, po kilkanaście dziennie, czasem robią się kolejki. Przyszło już ze czterysta.
- A co harcerze robią na wiosnę?
P.P: W przyszłą środę będzie Arsenał Pamięci. Lista jest już zamknięta, zgłosiło się 23 patrole – sześć drużyn i 17 gimnazjów z terenu całego powiatu, a to rekord, jeszcze nigdy tyle nie było. Z muzeum broni wypożyczymy na tę okazję prawdziwe karabiny powstańcze – steny, żeby młodzież zobaczyła z bliska to, o czym czytała u Kamińskiego. Potem 26 marca w Pszennie nadanie drużynie imienia harcmistrza Andrzeja Romockiego.
Używamy niezbędnych cookies do działania serwisu oraz opcjonalnych cookies preferencji, analityki, treści zewnętrznych i pomiaru reklam. Można zaakceptować wszystko, odrzucić opcjonalne albo dostosować ustawienia.
Polityka prywatności i cookies
Ustawienia cookies
Zarządzaj zgodami
Niezbędne cookies są wymagane do działania serwisu. Opcjonalnie można włączyć preferencje, analitykę Google, osadzone treści zewnętrzne oraz pomiar reklam.
Niezbędne
Logowanie, bezpieczeństwo, sesja, język strony oraz zapis decyzji o cookies.
Zawsze aktywne
Preferencje
Zapamiętanie ustawień interfejsu, np. wybranego widoku listy ogłoszeń.
Analityka
Pomiar ruchu w Google Analytics po uzyskaniu zgody.
Treści zewnętrzne
Osadzone mapy Google, filmy YouTube i materiały Facebook ładowane dopiero po zgodzie albo po ręcznym uruchomieniu.
Reklamy i pomiar
Google AdSense, rotacja reklam, ograniczanie ponownego wyświetlenia oraz pomiar skuteczności reklam.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.