Czwartek, 11 czerwca
10°C Jelenia Góra

Polonia/Sparta czeka na decyzję DZPN–u

Audio

Czytaj na głos

Autor: Mateusz Dzień vel Rakoczy 2 min czytania

Po sobotniej remisowej konfrontacji Polonii/Sparty Świdnica z Górnikiem Wałbrzych sytuacja jest nieciekawa. Nastroje w drużynie są kiepskie, bo chyba żaden ze świdnickich zawodników nie sądził, że kiedykolwiek może uciekać w popłochu ze swojego stadionu, a na dodatek całą sytuację bada Dolnośląski Związek Piłki Nożnej.

– Nikt z nas nie spotkał się w swojej karierze z taką sytuacją, żeby uciekać z własnego stadionu. Jesteśmy w szoku, piłkarze są przygnębieni. Po słabym początku rundy wiosennej robiliśmy wszystko, żeby zrehabilitować się w oczach kibiców, kiedy „złapaliśmy” w końcu rytm spotkała nas taka nagroda. Uważam, że jeśli jest coś nie tak to kibice powinni do nas przyjść i porozmawiać, a nie dopuszczać się do linczu na nas. Mam duży żal do naszych fanów, że pozwolili na taką sytuację, podczas gdy mecz rozgrywany był na naszym obiekcie – wyznaje Jarosław Solarz, trener piłkarzy Polonii/Sparty Świdnica. W niespodziewanej konfrontacji z kibicami najbardziej ucierpiał Maciej Bielski. Pozostała część grupy, która pozostała w pobliżu: Damian Wójcik, Krzysztof Goździejewski, Tomasz Urban, Mirosław Marszałek oraz Dariusz Filipczak musiała uciekać jeszcze przez prawie godzinę. Bezpiecznie do domu naszych piłkarzy sprowadziła żona jednego z zawodników, do której samochodu wskoczyli świdniccy sportowcy. – Nie spodziewaliśmy się takiego obrotu sprawy. Byliśmy w szoku, nie pomyśleliśmy o wezwaniu odpowiednich służb. Teraz czekamy na werdykt DZPN-u. W sobotę na ostatnim meczu sezonu chcieliśmy pokazać się kibicom z jak najlepszej strony, teraz boimy się, żeby nie był on rozgrywany przy pustych trybunach – dodaje Jarosław Solarz. Już w środę Dolnośląski Związek Piłki Nożnej podejmie decyzję w sprawie sobotniego incydentu. Według obowiązujących przepisów to gospodarz meczu zobowiązany jest do zapewnienia bezpieczeństwa piłkarzom. Służby ochronne na meczu były, problem jednak w tym, że nikt nie przypuszczał, że mecz zaprzyjaźnionych klubów może kończyć się takim skandalem. – Ze swojej strony zrobiliśmy wszystko, dopilnowaliśmy aby było tylu ochroniarzy ile wymagają tego przepisy. Jeżeli zostaniemy teraz ukarani za pomeczowe wybryki kibiców Górnika będzie to skandal – mówi Romuald Górski, prezes Polonii/Sparty Świdnica. Również zespół Górnika Wałbrzych zabrał głos w sprawie całego incydentu. Odcina się on jednak od całej sprawy, o czym informowaliśmy - tutaj. Mecz pokazał też dwie strony konfrontacji świdnicko-wałbrzyskiej, tą pozytywną, gdzie panowała znakomita atmosfera - tutaj - oraz tą, na której wzorować się nie warto - tutaj

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka