By dostać się do mewy, użyli specjalnych sań. Ptak prawdopodobnie długo by nie przeżył, bo do lodu przymarzła nylonowa nić, którą miał spętane nogi. Operacja zakończyła się sukcesem, mewa odfrunęła. Strażacy na razie nie będą wyrąbywać przerębli dla ptactwa, bo lód jest jeszcze zbyt cienki. Jak co roku będą obserwować sytuację i w razie potrzeby pomogą kaczkom i łabędziom.
Każdy, kto zauważy, że ptaki przymarzają, może także poinformować Straż Miejską. Telefon alarmowy 986
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.