Sobiesław Nowotny odczytuje nową historię Kościoła Pokoju
Audio
Czytaj na głos
Autor: Karolina Osińska
3 min czytania
Sześcioczęściowy rękopis, który odkrył świdnicki historyk, Sobiesław Nowotny, zawiera informacje wprost rewelacyjne. Dzięki niemieckiemu tekstowi kilku autorów piszących w XVII i XVIII w. znamy dokładną datę rozpoczęcia budowy unikalnego zabytku wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO i możemy śledzić postępy
To sensacyjne wieści. Rękopisy, które od czterech miesięcy mozolnie odczytuje Sobiesław Nowotny, składają się z sześciu części. - To tak zwany klocek, czyli zbiór rękopisów zszyty w jedną całość – mówi Nowotny.
Pierwsza część to kronika Kościoła Pokoju. Dalej – kronika wojny trzydziestoletniej na terenie Świdnicy. Trzecia część to biogramy pastorów świdnickich, ale działających jeszcze przy dzisiejszej katedrze, która ówcześnie była świątynią ewangelicką. Czwarta część opisuje dzieje rodziny Czepków. Piąta – biografie pastorów spoza Księstwa Świdnicko-Jaworskiego, a szósta – historię kościelną samej Świdnicy. Tu opisano kościół św. Stanisława i św. Wacława, nieistniejącą dziś świątynię Najświętszej Marii Panny w Lesie (stała ona w miejscu, gdzie dziś istnieje szkoła przy ul. Franciszkańskiej) oraz kościołów przybramnych. Pierwsza z części jest autorstwa syna ewangelickiego pastora – Samuela Daniela Czepki, a jednocześnie brata słynnego podróżnika Christiana Czepki - Daniela Czepki von Reigersfeld. Christian Czepko wybrał się w podróż do Sztokholmu, aby zebrać potrzebne na budowę świątyni fundusze.
Całość odkrytych przez Nowotnego rękopisów liczy sobie 660 stron, większość z nich świdnicki historyk już przepisał - po niemiecku. Następnym krokiem będzie przetłumaczenie unikalnego dzieła. Dzieła, które rzuca nowe światło na historię Kościoła Pokoju i samej Świdnicy.
- „Roku Pańskiego 1656, 15 maja, uczyniono początek do budowy większego kościoła” – czyta Sobiesław Nowotny i uściśla, co oznacza „większego”. – Wtedy istniała mniejsza świątynia, tak zwana „szopka boża”, w której zbierali się wierni. Kościół Pokoju zaczęto budować wokół tej tymczasowej świątyni. Budowniczowie mieli niezwykle trudne zadanie, gdyż musieli tak wszystko zaprojektować, aby kościół mieścił się w granicach wyznaczonych na wybudowanie świątyni. Rozpoczęli od szkieletu, ale musieli już zaplanować, jak będzie wyglądało wnętrze kościoła. I uważać na mniejszą świątynię, w której wciąż odbywały się nabożeństwa.
Co wydarzyło się 15 maja 1656 roku? – „Przed bramą Piotrową drewno i dęby zaczęto obrabiać i układać – czyta dalej świdnicki historyk. Dalej mamy kolejne niezwykle ważne zdanie: - „Ten kościół ma być wybudowany na planie krzyża”. A do tej pory sądzono, że w trakcie budowy zmieniono koncepcję i wybudowano nawę poprzeczną, tak zwany transept – mówi Sobiesław Nowotny.
Do tej pory też nie znano daty oficjalnego rozpoczęcia budowy świdnickiego zabytku. Znane są późniejsze daty: 14 sierpnia, gdy plac pod budowę kościoła został na nowo wytyczony, a także 23 sierpnia, gdy został przeprowadzony cały ceremoniał. - Przy wznoszeniu budowli drewnianych ważne jest, aby drewno było wcześniej zgromadzone, aby poleżakowało – mówi Nowotny.
Te rewelacje Bożena Pytel, żona pastora świdnickiej świątyni ewangelickiej, która też zajmuje się historią zabytku, określa mianem „super informacji”.
- Są różne daty ważne dla powstania Kościoła Pokoju – mówi pastorowa. I przyznaje, że o 15 maja 1656 r. nie słyszała do tej pory.
Kościół Pokoju stanął w pełnej krasie w 1657 r. Ale już sześć lat później kronikarz – kontynuator kroniki Daniela Czepki – zapisał ważną rzecz.
- „Ponieważ zawczasu zauważono, że przy wielkich kolumnach nasz kościół zaczyna się poruszać”… - zaczyna czytać zapisek z tego dnia świdnicki historyk i opowiada: - Na tragarach zauważono pleśń i wykwity saletry. Teren, na którym wybudowano Kościół Pokoju, był podmokły. A cała konstrukcja opierała się na drewnianych tragarach. Postanowiono obciąć dolną część ogromnych belek i zastąpić je mocniejszym drewnem. Musiało być to nie lada wyzwanie pod względem technicznym.
Niektóre tragary obcięto nawet na wysokości 2 metrów. Ich podstawę wykonano z drewna dębowego. Dzięki temu zabiegowi Kościół Pokoju stoi do dziś.
- Ja sam zauważyłem podczas remontu po zdjęciu okładziny z tragarów, że są one wykonane z dwóch gatunków drewna. Ale do tej pory nikt nie wiedział, ani dlaczego coś takiego zrobiono, ani kiedy tego dokonano – mówi Sobiesław Nowotny.
Tekst kroniki roi się wprost od podobnych sensacyjnych informacji, które nieznane były dotychczasowym badaczom świdnickiej świątyni. Opublikowane dotychczas dzieje Kościoła Pokoju, zarówno spisane przez autorów niemieckich, jak i współczesnych polskich lokalnych dziejopisów jawią się dość blado wobec materiału archiwalnego, który odkrył i opracowuje Sobiesław Nowotny. Jedynie w oparciu o te źródła można napisać nową, w pełni wiarygodną historię tego obiektu. Napisać ją „od nowa”.
Rozmowa z Sobiesławem Nowotnym na temat legend, w które obrósł Kościół Pokoju - tutaj.
Używamy niezbędnych cookies do działania serwisu oraz opcjonalnych cookies preferencji, analityki, treści zewnętrznych i pomiaru reklam. Można zaakceptować wszystko, odrzucić opcjonalne albo dostosować ustawienia.
Polityka prywatności i cookies
Ustawienia cookies
Zarządzaj zgodami
Niezbędne cookies są wymagane do działania serwisu. Opcjonalnie można włączyć preferencje, analitykę Google, osadzone treści zewnętrzne oraz pomiar reklam.
Niezbędne
Logowanie, bezpieczeństwo, sesja, język strony oraz zapis decyzji o cookies.
Zawsze aktywne
Preferencje
Zapamiętanie ustawień interfejsu, np. wybranego widoku listy ogłoszeń.
Analityka
Pomiar ruchu w Google Analytics po uzyskaniu zgody.
Treści zewnętrzne
Osadzone mapy Google, filmy YouTube i materiały Facebook ładowane dopiero po zgodzie albo po ręcznym uruchomieniu.
Reklamy i pomiar
Google AdSense, rotacja reklam, ograniczanie ponownego wyświetlenia oraz pomiar skuteczności reklam.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.