Poniedziałek, 1 czerwca
Czytających: 802 Zalogowanych: 0
Temat tygodnia Świdnica Sobota, 8 stycznia 2011, 00:02 Autor: KO 6 wyświetleń

Szefowie gangu bokserów chodzą wolno

Niebagatelna kwota – po 190 tys. zł – pozwoliła wyjść na wolność Stanisławowi S. i Piotrowi T., szefom tak zwanego gangu bokserów. Spędzili po siedem lat w areszcie, a teraz można ich spotkać na ulicach Świdnicy... – Sąd nałożył na nich poręczenie majątkowe i zakaz opuszczania kraju oraz dozór policyjny – powiedział na

Audio

Czytaj na głos

Nie wiadomo, kiedy na powrót ruszy proces. Akta sprawy ciągle są w stolicy. Jednej z ważniejszych spraw, które toczyły się przed świdnicką temidą. Chodzi o gang bokserów – tak nazwano grupę, która za pomocą skorumpowanych policjantów kontrolowała większość lokali w okolicach Świdnicy i trudniła się przemytem narkotyków oraz wymuszaniem haraczy. Według świdnickich śledczych to Stanisław S. i Piotr T., byli mistrzowie Polski w boksie, szefowali gangowi.

Stanisław S. i Piotr T. zostali prawomocnie skazani na trzynaście i dwanaście lat za kratami. Prokuratura zarzuciła im kierowanie gangiem, produkcję i handel narkotykami oraz bronią, a także liczne rozboje oraz inne przestępstwa. Ale wyrok został zaskarżony i Sąd Najwyższy uwzględnił kasację, głównie z powodów proceduralnych. Okazało się, że Piotra T. na kilkunastu rozprawach nie reprezentował adwokat, tylko zatrudniony u niego aplikant pierwszego roku. Bokser nie miał zagwarantowanej prawem obrony.

Tymczasem szefowie gangu od prawie siedmiu lat byli aresztowani, tymczasowo. Jak tłumaczy sędzia Tomasz Białek, dalsze przebywanie oskarżonych w areszcie zamieniłoby się w odbywanie kary.

Oskarżeni domagają się od państwa odszkodowania za to przedłużające się tymczasowe aresztowanie. Stanisław S. żąda 50 tys. euro, chce to wyegzekwować przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu.

Przed świdnickim sądem toczy się też sprawa funkcjonariuszy – byłych już funkcjonariuszy – Komendy Powiatowej Policji w Świdnicy, którzy zdaniem prokuratury przez sześć lat, od 1998 do 2004 r. kryli gangsterów i brali udział w przestępstwach. Szajka handlowała narkotykami na gigantyczną skalę, wymuszała haracze, kradła i czerpała korzyści z pracy prostytutek w dwóch domach publicznych – w marcinowickim klubie Ranczo i świdnickim lokalu przy ul. Trybunalskiej, Siedem Pokus. Na ławie oskarżonych zasiada także ośmiu wcześniej już skazanych członków gangu.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka