Czwartek, 11 czerwca
11°C Jelenia Góra

Wybaczyła zabójcy i jego matce

Audio

Czytaj na głos

Autor: JoKa 2 min czytania

Ona miała 15 lat, on 16. Kochała go nieodwzajemniona miłością, mimo że źle się uczył i brał narkotyki. Zabił ją 10 uderzeniami młotka w głowę. Matka dziewczyny mówi – nie potępiam chłopaka, nie potępiam też jego matki. Przed Sądem Okręgowym w Świdnicy kończy się proces Patryka G. z Lądka Zdroju, oskarżonego o zamordowa

To był zdumiewający i jak przyznają prawnicy – niezwykle rzadki widok. Matki ofiary i zabójcy do sądu przyjechały jednym samochodem, nie rozstawały się na korytarzu, wychodziły razem zaczerpnąć świeżego powietrza. - Prosiła mnie o wybaczenie i je dostała – tłumaczy Renata Żelazko, matka tragicznie zmarłej dziewczynki – Nikt nie wychowuje dziecka z myślą, że będzie mordowało. Ona cierpi bardziej, jest samotna i wystarczająco potępiana przez ludzi- dodaje i zapewnia, że nie chce surowej kary dla Patryka. Chce wiedzieć tylko, dlaczego zabił?

Nicola była powszechnie lubianą, śliczną dziewczyną. Świetnie się uczyła i miała plan na życie. Chciała studiować w przyszłości resocjalizację. – Zawsze ciągnęło ją do ludzi trudnych i z problemami, którym natychmiast chciała pomagać – opowiada matka. Patryk pasował idealnie – miał złą opinię wśród sąsiadów, powtarzał klasę, imprezował i brał narkotyki. Praktycznie wychowywał się sam, bo matka od lat pracowała za granicą i rzadko wracała do Lądka. Ojciec chłopcem w ogóle się nie interesował. Nie było dobrej ciotki, babki czy choćby przyjaciółki rodziny, która miałaby nad nastolatkiem pieczę.

Nicola chciała za wszelką cenę naprawić jego życie i przy okazji bez pamięci się zakochała. – Co mogłam poradzić, serce nie sługa – mówi Renata Żelazko. Przyznaje, że znała chłopca, zgadzała się nawet na to, by czasem zostawał u nich na noc. – Ale zawsze spali w osobnych pokojach – zaznacza. Szokiem dla matki okazały się ujawnione już na sali sądowej fakty – młodzi uprawiali seks. Nicoli nie udało się upilnować. Ani ustrzec przed śmiercią.

Renata Żelazko tego styczniowego dnia była za granicą z kilkudniową wizytą u swojego partnera życiowego, z którym ma 3-letnią córkę Julię. Nicola jak zawsze miała się meldować telefonicznie w ciągu dnia, a najpóźniej o 21.00 wrócić do domu przyjaciółki matki, która na czas nieobecności Renaty zajmowała się nastolatką. Nicola przed południem wybrała się z koleżankami na snowboard. Wieczorem, jeszcze przed 21.00, nie żyła.rn rnPoza przyjaciółkami nikt nie wiedział, że umówiła się na wieczór z Patrykiem. Byli sami w mieszkaniu chłopaka. Wspólni znajomi widzieli ich razem roześmianych na balkonie. Potem był seks i co się naprawdę stało dalej, nie wiadomo. Nicola zginęła od ciosów młotkiem, zadanych z ogromną siłą. Policjanci znaleźli ją klęcząca przy łóżku z roztrzaskaną głową. Patryk powiedział niewiele – była kłótnia, dziewczyna zamachnęła się na niego młotkiem, a on zaczął się bronić. Dlaczego – jak wyliczył biegły sądowy – zadał aż 10 ciosów, które zmasakrowały czaszkę i mózg? I czy rzeczywiście musiał się bronić, czy stało się coś innego?

Ślady są sprzeczne z wyjaśnieniami oskarżonego chłopaka. Obrońcy poprosili o powołanie kolejnych biegłych. – To nieważne jak, ale dlaczego zabił? Tylko tej jednej odpowiedzi oczekuję, nic więcej – mówiła ze łzami Renata Żelazko. Kobieta nie wie, czy kiedykolwiek uda jej się odzyskać równowagę psychiczną. – Gdybym myślała o zemście, o odwecie, byłoby jeszcze ciężej – wyjaśnia swoją niezwykłą postawę. Matka Patryka nie chce rozmawiać. Płacze praktycznie bez przerwy.
Chłopiec, mimo że ma w tej chwili zaledwie 17 lat, odpowiada przed sądem jak dorosły. Grozi mu kara nawet 25 lat pozbawienia wolności.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka