Czwartek, 11 czerwca
10°C Jelenia Góra

Kobiety w świecie brutalnej polityki

Audio

Czytaj na głos

Autor: Karolina Osińska 2 min czytania

Dziewięćdziesiąt lat temu weszła w życie dziewiętnasta poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Może i wydarzenie odległe, ale znaczące: poprawka ta przyznała prawa wyborcze kobietom. I choć Polska była pierwsza, to wejście w życie 18 sierpnia 1920 r. dziewiętnastej poprawki było wydarzeniem na skalę światową. Z o

Nasz kraj był pod względem równouprawnienia w pierwszej połowie XX wieku bardziej nowoczesny niż USA. W Polsce kobiety uzyskały prawa wyborcze po odzyskaniu suwerenności 28 listopada 1918 r. Dekret Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego o ordynacji wyborczej do Sejmu Ustawodawczego mówił, że „Wyborcą do Sejmu jest każdy obywatel Państwa bez różnicy płci”, a także, iż „Wybieralni do Sejmu są wszyscy obywatele (-lki) państwa posiadający czynne prawo wyborcze”... Dwa lata później za oceanem weszła w życie dziewiętnasta poprawka brzmiąca: „Obywatele Stanów Zjednoczonych nie mogą być pozbawieni prawa wyborczego ani też prawo to nie może być ograniczone przez Stany Zjednoczone ani przez żaden stan z powodu płci. Kongres będzie miał prawo wprowadzenia tego artykułu w życie droga właściwego ustawodawstwa”. Ale walka o prawa wyborcze dla kobiet rozpoczęła się już w osiemnastym stuleciu. Minęło sporo czasu do pierwszych uregulowań prawnych tej kwestii. Pionierem było Terytorium Wyoming w Stanach Zjednoczonych, gdzie kobiety mogły głosować od 1869 r. Za to na przykład Wielka Brytania wprowadziła prawo wyborcze dla kobiet w 1928 r., Francja w 1944 r., Włochy w 1946 r., a Portugalia... w 1976 r.! Dziś w większości krajów kobiety mają zarówno czynne, jak i bierne prawo wyborcze, co oznacza, że mogą głosować i być wybierane do organów władzy publicznej (wyjątkiem jest m.in. Arabia Saudyjska). W świdnickiej radzie miejskiej panie stanowią niespełna jedną trzecią składu. Naszymi rozmówczyniami są dziś: Anna Bielawska, Joanna Gadzińska i Teresa Świło. Pytamy je o rolę kobiet w polityce. Czy pań u władzy jest wystarczająco dużo? Co z parytetami? - Ja jestem zwolenniczką zasady: nic na siłę. Mamy już pewną liczbę kobiet, które sobie świetnie radzą – mówi radna Bielawska i zauważa, że ta kwestia jest szersza. Nie tyle chodzi o rolę kobiety w polityce, co o rolę społeczną kobiety. - Trzeba zmienić stereotypy, że to kobieta i tylko kobieta jest odpowiedzialna za to co się dzieje w rodzinie. Dla mnie najważniejsze jest przebudowanie modelu rodziny. A to nie będzie możliwe bez rozwiązań systemowych, bez wsparcia socjalnego, bez żłobków, przedszkoli – mówi Anna Bielawska. Bo często kobietę umiejscawia się przy przysłowiowych garach. - Ja nie gotuję – śmieje się radna Gadzińska. - Kobiet rzeczywiście jest w polityce mniej. Ale ja uważam, że podział na kobiety i mężczyzn jest sztucznie kreowany. Każdy, kto ma inwencję, chce coś zrobić i jest delegowany przez wspólnotę mieszkańców, powinien to robić. - Powinno być więcej kobiet u władzy – mówi z kolei radna Świło. - Kobiety mają zupełnie inne spojrzenie na wiele kwestii niż mężczyźni. - Kobiety łagodzą obyczaje – zauważa Joanna Gadzińska. - A już najlepiej działa równowaga pomiędzy kobietami a mężczyznami. - Ale kobiety boją się podjąć decyzję o starcie w wyborach – dodaje Teresa Świło. Dlaczego tak się dzieje? Może kobiety zniechęcają się przez mylne wyobrażenie o świecie ludzi u władzy? Czy polityka jest rzeczywiście brutalna? - Tak – odpowiada zdecydowanie Joanna Gadzińska. - Świat polityki jest brutalny. To jest show robione pod potrzeby publiki. Ile kobiet wystartuje w jesiennych wyborach samorządowych? Na razie trudno przewidzieć. Ale najbliższe miesiące dadzą odpowiedź na to pytanie.

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka